sobota, 8 marca 2014

{Rozdział drugi} Bez Cassie to już nie to samo

  Kolejnego dnia wstałam strasznie zmęczona. Od razu chciałam zadzwonić do Cassie i opowiedzieć jej o całym moim wywiadzie. Ale ... w pewnej chwili przypomniało mi się, że jest w Paryżu i ten czas chciałaby spokojnie spędzić ze swoim chłopakiem .... Niestety .
   Podeszłam spokojnie do lustra i zaczęłam się w nim przeglądać.Zazwyczaj Cassie pomagała mi się ludzko uczesać i ubrać. Tak w stylu " gwiazdy". Ja tam poszłam do szafy i z samego dna wyciągnęłam bluzkę w różowo-białe paski i śliczne, długie spodnie.
- Jejku ! - powiedziała do swojego odbicia w lustrze - Jak ja ślicznie wyglądam. Jak .. nastolatka, a nie piosenkarka.
  Momentalnie wzięłam telefon i zaczęłam cykać sobie fotki. Kiedy naliczyłam ich ze sto rzuciłam się na kanapę i zaczęłam kasować te nieudane . Najśliczniejszych zostało mi pięć .
- Emm.. - zaczęłam myśleć . Wybrałam z tych pięciu jedno zdjęcie z zamiarem wysłania go do Casandry. Ale przecież Ona jest teraz na wakacjach. Pewnie chce odpocząć ode mnie. Od tego całego Berlina. Pomyślałam wycofując się.
    Wreszcie wstałam i zaczęłam robić sobie śniadanie. Dokładniej płatki kukurydziane z mlekiem i kakao. Jak dla mnie posiłek idealny.
   Nie chcąc siedzieć w smutnej, pustej kuchni udałam się w stronę mojego pokoju gdzie oglądałam film w Necie. Szczerze film bardzo mi się spodobał. Trwał aż trzy godziny, więc miałam interesujące zajęcie.
   Po moim wciągającym " śniadaniu " zaczęłam się nudzić sama w domu. Postanowiłam więc zadzwonić do mojej mamy :)
- Hallo - usłyszałam jej miły i ciepły głos.
- Cześć mamo ! - powiedziałam pełna radości.
- Lindy ! Co u Ciebie ? - zapytała kobieta .
- Same nudy. Tata się w ogóle nie odzywa. Chyba jest obrażony za ten cały wywiad wczoraj. Jeszcze Cassie wyjechała z tym całym Bill'em do Paryża i nie mam co robić.
- No to rzeczywiście nudno. Ja wręcz przeciwnie. Same zlecenia.
-  Zazdroszczę. Masz super pracę. Robisz to co kochasz. W przeciwieństwie do mnie.
- A Ty nie ?
- To skomplikowane .... - zaczęłam się jąkać . Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Poszłam je szybko otworzyć. Ujrzałam w nich Carla, asystenta mojego taty. Nie zwracając na niego uwagi rozmawiałam dalej - Ale nie ważne. Opowiem Ci kiedy indziej. Jak u Stev'a?
- Bywało lepiej. Chodzi jakiś taki naburmuszony , a jak chcę z nim porozmawiać to mówi, żebym pracowała, bo się ludzie będą czepiali, że nie umiem wykonać prostych rzeczy w odpowiednim czasie.
- Nie podobne do niego.
- Właśnie ... - mama zaczęła mówić, ale telefon wyrwał mi ten debil i zaczął wtrącać swoje trzy grosze .
- Przepraszam pani T, ale mamy dużo pracy. Lindy zadzwoni później., Do widzenia - rozłączył się.
- Ty chamie ! - wrzasnęłam i wyszłam z domu. Wsiadłam do tej idiotycznej  limuzyny i pojechałam na sesje.
  Gdyby Cassie ze mną była dałybyśmy mu popalić. Ja sama nic nie zdziałam. W ogóle ... Cassie jest dla moich rodziców jak córka, zwłaszcza dla mamy .
   Na sesji czekał już mój tata. Gdy mnie zobaczył nie był zachwycony. Pewnie chodziło o strój. Spojrzałam tylko gniewnie w jego stronę i poszłam przed siebie, bo fotograf już czekał.
- Ślicznie wyglądasz- powiedział i zaczął robić mi zdjęcia.
  Pierwszy raz w życiu, od prawie dziesięciu lat poczułam, że jestem sobą i to co robię ma jakiś sens. To było niebywałe uczucie. Byłam zachwycona tą sesją. Gdyby tylko Cassie tu tyła ... świat stałby się perfekcyjny.
  Mój ojciec nie wyglądał na zadowolonego.Patrzył tak ... strasznie. Ale ważne,że ja jestem zadowolona.
- Wspaniała sesja - powiedział fotograf.
- Dzięki - uśmiechnęłam się przyjaźnie i podałam mu rękę. Następnie udałam się do garderoby. Łudziłam się, że będzie tam na mnie czekała Cassie. Niestety. Nie !
   Po jakiejś godzinie opuściłam pomieszczenie i zaczęłam iść wolnym krokiem w stronę wyjścia. Nagle ... ktoś złapał mnie za łokieć !!

 Buum !! I jest rozdział. Pisałam go jakiś czas ; P Ha ha !! Kto złapał Lindy ! Sama nie wiem :D Ha ha . Spoczko wiem :P Podoba się ? :)
 
  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz